• Wpisów:183
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:07
  • Licznik odwiedzin:14 216 / 1402 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wesołych świąt, kochani !
  • awatar Julzzzz: Nawzajem i Szczęśliwego Nowego Roku!!
  • awatar PerfectLook<3: @#SWAG *.*: tu masz link do tego co tutaj dodawała http://thinkabouttomorrow-bs.blog.pl/ a tu do nowego http://pozwolmiodejsc-7i.blog.pl/
  • awatar PerfectLook<3: wesołych :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
"Klucz do sukcesu - wiara w to, co sobie w głowie usnujesz. Mała pestka, a z tego kiedyś wyrośnie takie drzewo, że nie będziesz wiedział co z nim zrobić." - Kamil Bednarek
 

 
Kamil wczoraj podczas jasełek w Lipkach zaśpiewał znaną wszystkim, polską kolędę "Gdy śliczna Panna".
Zdecydowanie jestem za tym, żeby kiedyś nagrał całą płytkę polskich kolęd, bo ta wyszła mu przepięknie. Słuchajcie i oceniajcie.

https://www.facebook.com/video.php?v=894024727275544&;set=vb.244779378866752&type=3&theater

Na blogu już 8 rozdział, więc kto jeszcze nie czytał, to zapraszam, tych co nie przeczytali jeszcze pierwszego rozdziałku też zapraszam
http://pozwolmiodejsc-7i.blog.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

- Pani Natalia czeka na pana. Sala 34.
- Dziękuje - zerwałem się z krzesła i pobiegłem do sali 34. Wszedłem do środka i kiedy ją zobaczyłem jeszcze bardziej zaniepokoiłem się jej stanem zdrowia. Była podłączona do jakiś różnych kolorowych kabelków i kroplówek. Leżała nieruchomo na łóżku bez siły, blada jak ściana.
- Chyba jednak nie były to pijackie wymiociny, co ? - odezwała się cicho i zaśmiała się pod nosem.
 

 


Kamil Bednarek 'neoMedica to moja klinika"

Ps. chcecie jakiś mały bonusik nowego rozdziału POZWÓL MI ODEJŚĆ, który prawdopodobnie wstawię w piątek ?
 

 
U mnie wszystko zaczęło się od tego wykonania.
A u was ? Kiedy zaczęliście słuchać zespołu Kamila ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Mamy ciężkie czasy i zamiast się wspierać, pomagać sobie, to ludzie odcinają się od siebie - sprawiają, że każdy chce pokazać jaki jest niezależny, silny, a tak naprawdę każdy z nas ma problemy, i kiedy się jednak dzielisz nimi, to czujesz że kogoś masz. Kogoś - kto cię będzie wspierał, kogoś - kto cię zrozumie. Nie walczmy ze sobą, walczmy z tym co jest złe, walczmy razem " - Kamil Bednarek
  • awatar Julzzzz: @Nie zatrzymasz miłości: Ciesz się...Tęskniłam z tb <3 A "Pozwól..." czytam już jakiś czas.. Równie wciągające jak "Nie zatrzymasz.."
  • awatar Nie zatrzymasz miłości: @Julzzzz: Tak, wracam na pingera, jednak rozdziałki wstawiane będą już tylko na blogu :) Także zapraszam: http://pozwolmiodejsc-7i.blog.pl/
  • awatar Julzzzz: Wracasz do nas??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wielki powrót! Co u was mordki ciekawego ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
UWAGA !
Przepraszam, że tak dawno nie wstawiałam tu rozdziałów, ale na moim komputerze coś się dzieje z pingerem. Loguje się, ale nie mogę ani wchodzić na konta osób, które obserwuje, ani także dodawać wpisów. Obecnie jestem na komputerze z którego nie korzystam na co dzień. Jeżeli mi się w końcu będzie włączał ten pinger, albo od czasu do czasu wejdę tutaj to coś po sobie na pewno będę zostawiać... jakieś nowinki związane z Kamilem, jednak OPOWIADANIE ZOSTAJE PRZENIESIONE. Jeżeli lubicie czytać "Nie zatrzymasz miłości" nic straconego opowiadanie znajdziecie pod tym linkiem:
http://thinkabouttomorrow-bs.blog.pl/

Wpadajcie i zostawiajcie coś po sobie
Pozdrawiam bardzo gorąco!
  • awatar Nie zatrzymasz miłości: @Julzzzz: Poważnie nie mogłaś wejść ? A próbowałaś na innych przeglądarkach ?
  • awatar Nie zatrzymasz miłości: @Million Dollar Girl: Ponieważ już zakończyłam opowiadanie i można to wywnioskować po ostatnim rozdziale. Ale teraz piszę nowe pt. "Pozwól mi odejść" link jest na starym blogu :)
  • awatar Million Dollar Girl: byłam,czemu nie ma od października rozdziału??? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 



Nowa piosenka, która miała swoją premierę podczas Woodstocku ! Jak wam się podoba ?
Trochę inny klimat niż dotychczas.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Kamil nauczył mnie grać, jednak brakowało mi takiej wprawy, jaką miał on i cały czas przegrywałam. Po jakiejś godzinie daliśmy sobie spokój. Kamil poszedł do swojego małego studia, które miał w domu, a ja położyłam się na kanapie i czytałam książkę. Przerwałam na chwilę, wsłuchując się w jakąś nową, nieznajomą mi melodię, którą Kamil grał na fortepianie, co chwilę przerywając i dośpiewując jakieś słowa tak, jakby właśnie układał nową piosenkę. A jej zwrotka leciała jakoś tak:
„Przez to co czuję zachowuje się jak dzieciak,
Bywam zazdrosny – wybacz, taka natura faceta,
Odnajduję się w Twych wadach i w Twych zaletach,
Wiem, że powiesz mi, jeżeli będzie coś nie tak
Niech mi zabiorą powietrze… i tak będę oddychał Tobą,
Zapomnij to co złe, cieszmy się sobą nareszcie.”
Ostanie zdanie przeszło w mojej głowie, jak echo „Zapomnij to co złe, cieszmy się sobą nareszcie”. Po kilku minutach wyszedł ze swojego pokoiku trochę poddenerwowany, wyciągnął z szafeczki szklankę i nerwowo nią trzasnął, następnie nalał sobie do niej wody. Napił się, odłożył szklankę, przyłożył głowę do szafki i zaczął nią lekko uderzać.
- Coś nie tak ? – zapytałam nadal leżąc na kanapie. Kamil zaskoczony odwrócił się w moją stronę, bo chyba mnie nie zauważył i nie wiedział, że tu jestem.
- Nie, wszystko w porządku – wypił kolejny łyk wody.
- Przecież widzę – usiadłam na kanapie, robiąc mu miejsce, a on rozumiejąc o co mi chodzi, przysiadł obok mnie.
- Nic mi nie wychodzi. Nie mogę ułożyć piosenki, ani sklecić jednego mądrego w niej zdania.
- To, co grałeś przed chwilą było dobre.
- Boże, słyszałaś to ? Przecież za dzieciaka pisałem lepsze teksty.
- Mówię szczerze… to było fajne. Idź jeszcze posiedź i dokończ tą piosenkę, a ja zrobię w tym czasie herbatę i ci ją zaraz przyniosę – Kamil wstał z kanapy i wrócił do swojego pokoju pracy.
Po pięciu minutach, poszłam z herbatą i zapukałam do drzwi.
- Proszę – otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju, na podłodze porozrzucane były kartki.
- I jak idzie ? – zapytałam, kładąc ostrożnie herbatę na stoliku.
- Lepiej, jeszcze tylko jedna zwrotka, ale to może innym razem, bo już nic mi nie przychodzi do głowy. Trochę zmęczony już jestem.
- Oj nie wymiękaj tak szybko. Cierpliwości. Odpręż się trochę, zrelaksuj – Kamil siedział na krześle, podeszłam do niego i zaczęłam go masować w okolicach karku, by choć trochę się rozluźnił i odprężył.
- Dziękuje – wymamrotał z zamkniętymi oczami.
- Nie ma za co. No to stary, do roboty – na koniec walnęłam go mocno w plecy tak, że aż zajęczał i radosna wyszłam z pokoju.
Kamilowi udało się skończyć tą piosenkę, jednak nie chciał mi pokazać jej tekstu. Domyśliłam się, że jest ona skierowana do mnie i się wstydzi, więc nie nalegałam. Zjedliśmy obiad i Kamil poszedł położyć się spać. Twierdził, że idzie się położyć tylko na godzinkę, jednak w jego przypadku nie byłoby to chyba możliwe. Spał już od jakiś trzech godzin, ale nie chciałam go budzić. Było dopiero przed osiemnastą, jednak na zewnątrz robiło się już ciemno ze względu na porę roku. Postanowiłam pójść się przewietrzyć i wyjść na spacer, ponieważ i tak się nudziłam. Nałożyłam na siebie kurtkę, szalik i kiedy zakładałam już buty, usłyszałam, że Kamil właśnie wychodzi ze swojego pokoju.
- Gdzie idziesz ? – zapytał zaspany, stojąc w progu korytarzu.
- Na spacer. Idziesz ze mną ?
- Mogę iść, zaczekaj pójdę jeszcze tylko po jakąś bluzę – szybko się ubrał i obydwoje byliśmy już gotowi do wyjścia – Ubrałaś się ciepło ?
- Tak mamo – odpowiedziałam przez śmiech, ponieważ chwilami był identyczny, jak moja mama.
- Ale zapnij to dobrze – podszedł do mnie i zapiął mi kurtkę pod samą szyję. Myślałam, że parsknę w końcu śmiechem z jego poważnej, troskliwej miny.
- Już możemy wyjść ? – zapytałam.
- Tak – odpowiedział już radośnie i wyszliśmy razem – gdzie idziemy ?
- Nie wiem, gdzie chcesz. Możesz prowadzić.
- A proponujesz spacer krótki, czy długi.
- Może być długi.
- Ok, to idziemy.

- Dlaczego tutaj przyszliśmy ? – zapytałam, kiedy przystanęliśmy pod domem kultury.
- Pamiętasz ? Tutaj się poznaliśmy.
- No pamiętam. Siłą zaciągnąłeś mnie wtedy do auta.
- Ja Cię zaciągnąłem ? Chciałem tylko, żebyś nie marzła i nie stała sama, to Tobie zrobiło się mnie szkoda, bo biedny stałem bez kurtki i było mi zimno.
- Serio myślisz, że zrobiło mi się Ciebie szkoda ? Zamarzały mi już stopy, więc się zgodziłam.
- O ty zołzo. Jeszcze potem sobie zasnęłaś w moim samochodzie, a ja musiałem czekać
i pilnować twojej taksóweczki – zaśmiałam się na same wspomnienie, a Kamil razem ze mną. Nagle z nieba po raz pierwszy w tym roku zaczęły prószyć płatki śniegu, a ja ucieszyłam się, jak małe dziecko – Wtedy też padał śnieg… niedawno minął rok. Mogę Cię jeszcze, gdzieś zabrać ? Nie jest Ci zimno ?
- Nie – odpowiedziałam krótko i poszliśmy w kolejne miejsce, choć tak naprawdę nie wiedziałam po co tam przyszliśmy. Kamil zaprowadził mnie na Wrocławski most Tumski, właśnie tam przychodziły zakochane pary i wieszały na nim tak zwane „kłódki miłości”.
- Po co tu przyszliśmy ? – zapytałam lekko speszona.
- Chcę ci coś pokazać – zaczął szukać jakiejś kłódki, a ja stałam zdziwiona w miejscu
i się mu przyglądałam – Jest – podeszłam do niego i spojrzałam na kłódkę, na którą właśnie wskazywał, wygrawerowany był na nim napis „Kamil & Julka” a pod spodem już mniejszą czcionką była data „23.03.2013″ – To nasza kłódka, przyczepiłem ją tutaj dzień po tym, jak byliśmy na tej dyskotece, potem cię odwiozłem i powiedziałaś, że chcesz spróbować, kiedy ja już od dawna się w Tobie kochałem, a to jest właśnie data tamtego dnia. Klucz do tej kłódki jest na dnie jeziora – przez cały nasz spacer udawałam obojętną, jednak w tym momencie nie dałam rady, w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia, podeszłam powoli do Kamila i się do niego przytuliłam.
- Kocham Cię Kamil – szepnęłam w jego ramię.
- Ja też Cię kocham skarbie – podtrzymał swoimi palcami mój podbródek, z każdą sekundą zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej, tak długo czekałam, aż nasze wargi się ze sobą zetkną, aż w końcu to się stało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
tutaj o 01:50 TRANSMISJA ! Nie śpimy. Czekamy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Załoga, jeżeli chcecie obejrzeć występ zespołu Kamila z Woodstocku już dzisiaj będzie nadawana transmisja na żywo na youtube. BEDNAREK wystąpi o godz 01:50. A ci co wolą sobie dzisiejszej nocy pospać, lub nie będą mogli obejrzeć... nic straconego. 9 sierpnia transmisja live na tvp2

Buziaaaaki... **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I bez butów koncertować można ? MOŻNA

Już jutro załoga Kamil wystąpi po raz drugi na dużej scenie Woodstocku! Trzymamy kciuuki za chłopaków i czekamy do 9 sierpnia na transmisje w tvp2
 

 

Pół dnia zajęło nam przenoszenie moich rzeczy do domu Kamila, chociaż to i tak była tylko część. Po wszystkim usiedliśmy zmęczeni na kanapie.
- Chcesz coś do picia ? – zapytał Kamil.
- Poproszę – za chwilę wrócił z dwoma szklankami soku – dziękuje.
- No to czuj się, jak u siebie w domu, jeżeli chcesz możesz sobie włączyć telewizor, na stole w salonie jest laptop, jakbyś chciała. Ja jak coś będę u siebie, ok ?
- Ok, dziękuje – odpowiedziałam i Kamil za chwilę zniknął za drzwiami, zamykając się
w swoim pokoju.
Przesiedziałam sama jakąś godzinę przed telewizorem. Zrobiłam się trochę głodna, więc postanowiłam zrobić coś do jedzenia. Zapukałam do drzwi Kamila pokoju, by spytać, czy zje razem ze mną jakieś kanapki, bo nie wiedziałam, czy mam robić więcej. Nikt się nie odezwał, więc sama uchyliłam drzwi. Stanęłam w progu i długą chwilę stałam z założonymi rękami, oparta o futrynę i przyglądałam mu się, jak słodko śpi. Tak bardzo chciałam się położyć obok niego, przytulić, poczuć jego ciepło, musnąć jego warg. Spał bez koszulki, co jeszcze bardziej pobudziło moją wyobraźnię, po czasie się ocknęłam i podeszłam do niego, aby go okryć kocem, ponieważ spał na pościeli i nie był niczym nakryty,
a następnie po cichu wyszłam z pokoju. Zjadłam kolację, wzięłam prysznic i kiedy już zamknęłam się w pokoju gościnnym, usłyszałam, jak ktoś krzątał się po kuchni, za chwilę usłyszałam pukanie do pokoju, w którym właśnie przebywałam.
- Proszę – odezwałam się, leżąc już na łóżku pod ciepłą kołdrą.
- Obudziłem Cię ? – zapytał cicho, uchylając lekko drzwi.
- Nie, dopiero co wyszłam z łazienki, a teraz właśnie miałam iść spać.
- A zjadłaś coś na kolację ? – zapytał opiekuńczo, co było przesłodkie, jak na faceta.
- Tak, chciałam zrobić więcej kanapek dla ciebie, ale spałeś i myślałam, że już dzisiaj się nie obudzisz.
- Jakoś nie jestem głodny. Dobra, ja idę się wykąpie i też idę spać. Dobranoc,
a i dziękuje za przykrycie mnie kocem.
- Nie ma za co. Dobranoc – Kamil wyszedł z pokoju, a ja jeszcze przez długi czas leżałam i rozmyślałam o nim i o nas. To prawda, że mnie zranił, wtedy tymi słowami, ale będąc
z nim w związku przez ponad pół roku, czułam się szczęśliwa, jak nigdy dotąd przedtem. To dziecko odmieniło sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, gdybym się o tym teraz nie dowiedziała, zapewne bym wyjechała, a potem znów wróciła do rodziców i zamieszkała tam na stałe, wtedy szansę na powrót do Kamila byłyby nikłe. Kocham go i nie mogę na stałe od niego odejść, gdybyśmy się rozstali, oboje byśmy na tym ucierpieli, a najbardziej dziecko, ponieważ to one od najmłodszych lat, byłoby przez nas wymieniane, jak zabawka… Tydzień u ojca, tydzień u matki i tak w kółko, tak naprawdę nie miałoby prawdziwego domu, prawdziwej rodziny. Takie dzieci nigdy nie są szczęśliwe. Teraz pozostaje nadzieja, że nasz związek znów się odbuduje na nowo, o wszystkim zapomnimy, co złe i stworzymy szczęśliwą, pełną miłości rodzinę. W końcu przysnęłam. Po jakiejś godzinie czasu obudziłam się, bo zrobiło mi się trochę duszno. Na zewnątrz była temperatura na minusie, bo w końcu był początek zimy, jednak uchyliłam okno, aby choć na chwilę się przewietrzyło, kiedy w pokoju zrobiło się już nieco chłodniej, chciałam już zamknąć okno, jednak rączka w oknie się zacięła i nie mogłam sobie z nią poradzić. Przykryłam się kołdrą po same uszy, jednak ciągle było mi zimno, a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Coś mi odbiło, nie wiem, czy tym razem był to głos serca, czy rozumu. Podeszłam do drzwi jego pokoju i zapukałam kolejny raz.
- Proszę – odezwał się zachrypnięty głos w środku, więc weszłam – Co tam ? Nie możesz spać ?
-Przebudziłam się, bo zrobiło mi się duszno, otworzyłam okno, no a kiedy już zrobiło się trochę chłodno, chciałam już je zamknąć, ale rączka od okna się zacięła i trochę było mi zimno – stałam w progu, jak małe dziecko, które pragnie zasnąć w ramionach mamy, ponieważ przyśnił mu się straszny koszmar i boi się zostać same w pokoju.
- Czekaj, zaraz pójdę to załatwić – Kamil zaczął podnosić się już z łóżka.
- Nie, nie trzeba.
- Jak to ? Będzie ci zimno.
- Mogę spać z Tobą ? – nagle wypaliłam, a Kamil chyba sam był zdziwiony.
- Pewnie, chodź – zrobił mi miejsce, ułożyłam się tyłem do niego, on przykrył mnie kołdrą i się do mnie przytulił, aby było mi cieplej – Chyba ni powinienem, przepraszam – nagle się ocknął i chciał się ode mnie odsunąć, jednak ja właśnie tego potrzebowałam, złapałam go za rękę, by nadal pozostała na moim brzuchu, dając mu znak, że tak jest mi dobrze, kiedy czuję jego bliskość, dotyk, ciepły oddech na swoim karku.
- Przypomniało mi się, jak przyszłaś do mnie któregoś wieczoru do pokoju w hotelu, bo nie mogłaś spać… oglądaliśmy film, potem się bałaś wrócić do siebie, musiałem się zaprowadzić i poczekać aż zaśniesz. Już wtedy mi się podobałaś. Zasnęłaś, a ja siedziałem tam chyba ponad godzinę i jak głupi wpatrywałem się, jak słodko śpisz – chwyciłam jego ciepłą dłoń. – Kocham Cię i chcę o was zadbać. Chcę abyśmy stworzyli szczęśliwą rodzinę.
- Ja też tego chcę – szepnęłam po długiej chwili ciszy. Zaraz potem ogarnął mnie błogi sen.

Kiedy spałam, musiałam przewrócić się na drugi bok, bo kiedy rano otworzyłam oczy, leżałam odwrócona twarzą do Kamila, a on mi się przyglądał.
- Jak się spało ? – zapytał pierwszy.
- Dobrze. Dawno się obudziłeś ?
- Nie, dopiero. Jesteś piękna, wiesz ? – zagryzłam dolną wargę i poczułam, że moje policzki robią się czerwone. Leżeliśmy tak obok siebie, dzieliły nas zaledwie centymetry. Nasze dłonie prawie, że się stykały ze sobą. Milczeliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy przez długi czas, tak jakbyśmy przeprowadzali rozmowę bez słów i każde z nas doskonale siebie rozumiało. Nie mogłam się oprzeć, tak bardzo chciałam go choć na chwilę dotknąć. Czułam się tak, jak narkoman, który pragnie kolejny raz zasmakować kokainy. Delikatnie ułożyłam swoją dłoń na jego, a on się do mnie uśmiechnął.
- Wstajemy ? – zapytałam po chwili, choć tak naprawdę mogłabym leżeć z nim tak cały dzień.
- No, czas coś wszamać – podniósł się pierwszy z łóżka, był w samych bokserkach, przez co miałam ochotę się na niego rzucić, ale wiedziałam, że muszę się pohamować. Poszłam do swojego pokoju się przebrać. Tam już też była chyba temperatura minusowa, jak na dworze.
- Kamil – zawołałam go z pokoju.
- Co tam ? – przyszedł do mojego pokoju już w spodniach, jednak nadal bez koszulki – O Jezu jak tu zimno. Zmykaj do kuchni, bo się przeziębisz zaraz – zabrałam szybko swoje ubrania z walizki i poszłam przebrać się do łazienki, bo rozebranie się w tamtym pokoju to byłby koszmar, Kamil zamknął okno, chwilę męcząc się z zepsutą rączką i zamykając drzwi z pokoju, wrócił do kuchni. Ubrałam jeansy i koszulkę na krótki rękaw. Zobaczyłam, że na suszarce wisi Kamila szara bluza. Uwielbiałam, kiedy w niej chodził. Wzięłam ją do rąk i powąchałam, rozkoszując się zapachem jego perfum. Było mi jeszcze trochę chłodno
a nie chciało mi się szukać swojej bluzy w walizce, więc narzuciłam na siebie jego.
- Nie masz nic przeciwko, że pożyczyłam sobie twoją bluzę ? Zaraz, jak zrobi mi się cieplej, to odłożę na miejsce – zaczęłam się tłumaczyć, wychodząc z łazienki. Co prawda jego ubrania były na mnie za duże, ale lubiłam chodzić w jego koszulkach, czy bluzach.
- Przestań, nie musisz mi się tłumaczyć, możesz sobie nawet ją wziąć na zawsze.
- Nie, tej sobie nie wezmę.
- Dlaczego ?
- Bo Tobie jest w niej ładnie – powiedziałam nieśmiało – To co robimy do jedzenia ? – przeskoczyłam od razu na drugi temat.
- Nie wiem, lodówka jest pełna, zaproponuj coś – podeszłam do lodówki, aby zobaczyć, jakie mamy składniki – Może sałatka grecka ? Lubisz ?
- Lubię, może być.
- To krój pomidory i ogórki, ja zajmę się resztą – zrobienie sałatki, zajęło nam zaledwie dziesięć minut, usiedliśmy przy stole i na spokojnie ją zjedliśmy.
- Co chcesz dzisiaj robić ? – zapytał Kamil.
- Nie wiem, może poczytam sobie książkę.
- Chodź, zagramy na playstation.
- Nie umiem w to grać.
- To cię nauczę, chodź – usiedliśmy na dywanie i Kamil odpalił sprzęt, wręczając mi do ręki joistick.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Nowa rozpiska! Wybiera się ktoś gdzieś ?
 

 
Szybko coś na siebie narzuciłam i poszłam do apteki, którą mieliśmy za rogiem. Kupiłam test ciążowy. Wróciłam do domu i od razu go zrobiłam. Przysiadłam na rogu wanny i z niecierpliwością czekałam, aż minie to dziesięć minut, bujając się lekko w tył i w przód, kiedy już czes minął, sięgnęłam po test. Dwie kreski. Nie wiedziałam, czy mam się cieszyć, że zostanę matką i urodzę słodką, malutką istotę, czy mam płakać, że akurat dzieje się to w najmniej odpowiednim momencie. Nie chciałam na razie informować o tym Kamila. Nie wiem jakby zareagował, to na pewno nie byłoby korzystne dla niego w tej chwili, ponieważ jego kariera rozwijała się coraz bardziej, a dzieciak ? Co dzieciak mógł wnieść w jego życie ? Same komplikacje. Jednak kiedyś w końcu się dowie, brzucha wiecznie nie ukryję pod szerokimi ubraniami, jeżeli wtedy się go wyprze, sama go wychowam, otoczę go swoją miłością i zrobię wszystko, aby czuł się bezpiecznie i żeby nigdy niczego mu nie brakowało. Nie miałam bladego pojęcia, co będzie dalej. To wszystko tak dziwnie się potoczyło. Nie wiem, czy wrócę jeszcze kiedyś do Kamila. Kocham go, ale czuję do niego ogromny żal za to, jak mnie wtedy potraktował. Poszłam
w końcu do kuchni, aby przyrządzić coś do jedzenia, wiedziałam, że teraz muszę zacząć
o siebie dbać, dla dziecka. Położyłam test na stoliku i zabrałam się do pracy, zjadłam, posiedziałam chwilę przed telewizorem i poszłam się położyć. Po dwóch godzinach obudził mnie dzwonek do drzwi. Leniwie podniosłam się z łózka i poszłam je otworzyć.
- Witam ponownie - przy drzwiach stał Kamil, obładowany siatkami z zakupami - kupiłem dla Ciebie trochę jedzenia. Mogę wejść ?
- Proszę - wpuściłam go i znów powędrowałam do swojego pokoju, Kamil zostawił siatki na korytarzu i poszedł za mną.
- Jak się czujesz ? - zapytał.
- Lepiej.
- To dobrze. Julka, przemyślałaś to wszystko ?
- Tak i myślę, że będzie najlepiej, jeżeli nie będziemy się widywać przez jakiś czas... Nie wiem, ty gdzieś wyjedziesz, albo ja.
- Ale jak to ?
- Odpoczniemy od siebie, damy sobie czas, a potem zobaczymy, co będzie dalej.
- Nie dam rady Julka. To jest dla mnie niemożliwe, nie możemy... nie możesz mi tego zrobić.
- Kamil...
- Nie ma mowy. Idę rozpakować siatki - wstał
z łóżka i poszedł do kuchni. Boże dlaczego on jest takim trudnym człowiekiem. Walnęłam się
w głowę ze swojej głupoty, ponieważ dopiero po kilku sekundach zorientowałam się, że na stole
w kuchni leży ten głupi test, zerwałam się
z łóżka i poszłam do kuchni, mając nadzieję, że jeszcze jakoś niezauważalnie go stamtąd zabiorę, jednak chyba było już za późno. Kamil stał przy stoliku, tyłem do mnie i nawet się nie ruszał.
- Kamil... - nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, więc tylko wypowiedziałam jego imię, a on
z poważnym wyrazem twarzy, odwrócił się w moją stronę.
- Czy ty... ?
- Tak, jestem w ciąży. Będziesz ojcem - już było za późno. Teraz tylko czekałam, aż sobie pójdzie i już nigdy nie wróci, zostawiając mnie z tym wszystkim samą.
- A więc stąd te wymioty i osłabienie... - podszedł do mnie niepewnie i ku mojemu zaskoczeniu, nadal trzymając w ręku ten test, mocno mnie przytulił - Teraz na pewno nie pozwolę na to, abyśmy przestali się widywać.
- Więc nie uciekniesz ? - oderwałam się od niego i spojrzałam w jego zaszklone od łez oczy.
- Zwariowałaś ? Nigdy was nie zostawię. Przecież już Ci kiedyś mówiłem, że chcę mieć z Tobą dziecko. Wychowamy wspólnie naszego małego szkraba, więc obiecaj mi, że ty też nigdzie nie wyjedziesz za moimi plecami...
- Ale Kamil...
- Obiecaj - przerwał mi i spojrzał mi prosto
w oczy - Obiecaj mi, że tego nie zrobisz - lekko mną potrząsnął.
- Dobrze, obiecuję - odpowiedział i wróciłam do pokoju.
- Julka to może jutro pojedziemy do ginekologa ? Upewnimy się, czy wszystko w porządku.
- Możemy pojechać.
- Jeszcze jest jedna sprawa... bo pojutrze się kończy miesiąc. Pamiętasz ? Miałaś się do mnie przenieść.
- Kamil chcę więcej czasu, proszę Cię - przewróciłam oczami z irytacją, ponieważ najpierw sam zaoferował mi, że jeżeli chcę da mi więcej czasu, poprosiłam o to, a on ciągle mi się teraz narzuca.
- Ale Julka tutaj jest niewygodnie, ciasno, tutaj nawet nie ma winy, jak ty sobie to wyobrażasz, że będziesz codziennie z brzuchem pokonywała te wszystkie schody.Zresztą teraz na pewno nie będziesz pracować, to za co będziesz płacić czynsz ? Tam będzie Ci lepiej. Proponując Ci, abyś ze mną zamieszkała, nie mam na myśli tego, że do mnie od razu wrócisz, będziemy razem spać, kochać się i tak dalej. Zamieszkasz w gościnnym pokoju. Przecież Cię tam nie zamknę, jeżeli będziesz chciała wrócić do siebie, to wrócisz.
- Przemyślę to - miał w stu procentach rację
z czynszem, z tym, że jest tu niewygodnie i będzie mi faktycznie za jakiś czas ciężko. Kamil siedział ze mną jeszcze przez dwie godziny, jednak nie rozmawialiśmy w ogóle ze sobą, tylko tępo gapiliśmy się w telewizor i co jakiś czas czułam jego wzrok na sobie. O dwudziestej drugiej postanowił pojechać już do domu.

Następnego dnia Kamil z samego rana przyjechał po mnie i pojechaliśmy do ginekologa, czekaliśmy długi czas w kolejce, aż w końcu przyszła kolej na mnie. Kamil postanowił wejść razem ze mną do gabinetu. Doktor zrobił mi USG, maluszka nie było jeszcze na nim widać, ponieważ, jak się okazało byłam dopiero w czwartym tygodniu ciąży, jednak najgorszą wiadomością okazało się to, że stan dziecka jest zagrożony, a jego serduszko bije bardzo słabo. Kompletnie mnie to dobiło, chyba psychicznie nie wytrzymałabym utraty drugiego dziecka. Kamil spojrzał na mnie smutnymi oczami
i kiedy tak tam leżałam, do moich oczu napłynęły łzy, wtedy mocno chwycił moją dłoń, dodając mi otuchy. Lekarz stwierdził u mnie początek anemii, kazał o siebie zadbać, jeść jakieś zdrowe posiłki, dużo odpoczywać i tak dalej, a za dwa tygodnie przyjść na kontrolę. W końcu wyszliśmy
z gabinetu, ogarnął mnie wielki smutek i lęk przed kolejną utratą, opuszczając gabinet, zaczęłam płakać, Kamil nic nie powiedział, tylko mocno mnie przytulił.

***

- Julka nie płacz już, nie możesz się teraz denerwować. Musimy być dobrej myśli i się nie załamywać.
- Ale ja to już kiedyś w życiu przeżyłam, a ty nie masz o tym bladego pojęcia. Nie masz pojęcia, jak się traci własne dziecko. Nie chcę znowu mieć poczucia winy, że je zbiłam - znowu mnie do siebie przytulił, a ja poczuła się od razu lepiej.
- Julcia, proszę Cię zamieszkaj u mnie. Sama słyszałaś, co lekarz powiedział, nie możesz się przemęczać, musisz odpoczywać. A ty co, pójdziesz teraz do pracy, żeby mieć na czynsz ? Chociaż pomieszkaj kilka dni na próbę.
- A jeżeli bym miała się przeprowadzić to kiedy ?
- No jutro się kończy miesiąc. To może dzisiaj byśmy się trochę za to zabrali. Spakowałabyś na razie jakąś część rzeczy, byśmy je zawieźli i już dziś mogłabyś przenocować pierwszą noc. Dobrze by ci to zrobiło, oderwałabyś się od tych czarnych myśli.
- Ale tak, jak powiedziałeś, ja będę spać
w gościnnym pokoju.
- No tak.
- W takim razie dobrze, zaraz się pójdę spakować - Kamil posłał mi swój wdzięczny uśmiech, jednak ja nadal nie wiedziałam, co będzie z nami, a nasz związek stale znajdował się pod ogromnym znakiem zapytania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›